Walencja – miasto pełne kontrastów

walencja  miasto pene kontrastow 7 20131128 1720647597Kolejne spotkanie w cyklu „Moje podróże” już za nami. Z Anną Wieczorek, absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu wybraliśmy się do Hiszpanii, a dokładniej do Walencji. Nasz gość zabrał nas w niezwykłą podróż, ubarwiając swoje ciekawe opowieści pokazem zdjęć i filmów. Spostrzeżenia A. Wieczorek są dla nas bardzo cenne, ponieważ poznała ona Walencję nie tylko jako turystka, ale i studentka.

Nasze spotkanie rozpoczęło się od pokazu krótkiego filmu reklamującego Walencję, informującego o tym, że „jest wiele historii o tym mieście i wszystkie są niesamowite. Mawiają, że możesz przenieść się w przyszłość przechodząc na drugą stronę ulicy lub dotknąć pięciu oceanów jednego poranka, że samochody mkną tam po ulicach z prędkością 300 km/h, a lwy żyją tam na wolności. Mawiają, że są tam budynki, które wyglądają jak z innej planety a gwiazdy rocka spędzają tam zimę i każda ulica prowadzi do morza. Opowiadają wiele historii o tym mieście i wszystkie one są prawdziwe”.
W trakcie spotkania wszystko to okazało się prawdą, bo w Walencji możemy przenieść się w przyszłość, przechodząc na druga stronę ulicy do rewolucyjnej architektonicznie, fantastycznej dzielnicy przyszłości - Miasta Sztuki i Nauki, zaprojektowanego przez Santiago Calatravę. Architektura tego miejsca robi ogromne wrażenie. Budynki stojące przy płytkich stawach sprawiają wrażenie unoszących się na wodzie. Nowoczesne rozwiązania technologiczne nadają im niebywałej lekkości oraz intrygują swoimi niebanalnymi kształtami. Jednym z najbardziej zastanawiających budynków jest Hemisferic – ogromna betonowa konstrukcja przypominająca kształt oka.
Na terenie „dzielnicy przyszłości” znajduje się oceanarium, w którym jednego poranka możemy dotknąć pięciu oceanów. W oceanarium znajduje się 70-metrowy tunel, w którym można podziwiać podwodne życie jego mieszkańców.
W mieście samochody rzeczywiście mkną po ulicach z prędkością 300km/h, ponieważ znajduje się tu tor wyścigowy Formuły 1. Posiada on dziewięć lewych oraz pięć prawych zakrętów i pokonywany jest w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
W Walencji lwy żyją w BioParku - jest on parkiem zoologicznym, u podłoża którego powstania legła koncepcja zoo, które pozwala zwiedzającemu na całkowite zanurzenie w otaczającym go świecie. Pozwala mu na poczucie się jak w realnym ekosystemie. Park ma za zadanie chronić zwierzęta i umożliwić im życie w otoczeniu jak najbardziej zbliżonym do naturalnego.
Walencja słynie ze słońca i piaszczystych plaż. Ze względu na swoje położenie na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, słońce świeci tu przez cały rok, a temperatura prawie zawsze sprzyja wypoczynkowi na plaży.
Jednak dla nas największą ciekawostką był ogród Turia w samym centrum Walencji - przykład jak zniszczenie może przeobrazić się w bogactwo. W tym przypadku bogactwo natury. Powódź z 1957 roku spowodowała w Walencji wiele ofiar i skłoniła do wprowadzenia w życie ambitnego planu uregulowania koryta rzeki Turia i dosłownego wyprowadzenia rzeki z miasta. Zbyteczne koryto przebiegające przez centrum zostało przeobrażone we wspaniały ogród i tereny rekreacyjne pełne infrastruktury sportowej i wypoczynkowej. Idealne miejsce do spacerów i przemierzania miasta z dala od tłumów i ruchu ulicznego.
Pani Ania podzieliła się z nami spostrzeżeniami na temat narodu, z którym przyszło jej spędzić blisko rok życia. Hiszpanie słyną z dobrej zabawy dlatego Walencja słynie też z hucznych i największych na półwyspie Iberyjskim fiest. Najsłynniejsza z nich to oczywiście Las Fallas. Odbywa się w połowie marca (15-20 marca). Jest jednym z najbardziej spektakularnych festynów ulicznych w Europie. Jej punkt kulminacyjny stanowi palenie specjalnie na tę okazję przygotowanych kukieł z wosku i papieru.
Na koniec nasz gość przekazał nam trochę „pysznych” ciekawostek. W Walencji koniecznie trzeba spróbować kilku lokalnych specjałów, w tym słynnej paella valenciana. Wyśmienite są też pomarańcze z okolicznych plantacji oraz wspaniale gaszący pragnienie mrożony napój horchata, robiony z migdałów. Poza tym nie można zapomnieć o hiszpańskich tapas oraz winie pochodzącym z regionu.
Nabraliście już ochoty na wyprawę do Walencji? Bo my tak .
Składamy serdeczne podziękowanie pani Ani za przyjęcie naszego zaproszenia i niezwykle interesujące spotkanie.